wtorek, 20 czerwca 2017

"Wybór", Nicholas Sparks - recenzja

Travis Parker to przesympatyczny facet, lecz ma w sobie coś z dużego dzieciaka. Lubiący podróże i sporty weterynarz nie traktuje serio związków z kobietami, w odróżnieniu od najlepszych kumpli, którzy już dawno pozakładali własne rodziny. Z kolei lekarka Gabby Holland, swoją drogą też miła osoba, wykazuje bardziej stateczne podejście do życia, marząc zarówno o sukcesie na gruncie zawodowym, jak i prywatnym, czyli w roli zamężnej pani domu. Tę, skądinąd skontrastowaną dwójkę, rzuci naprzeciw siebie Nicholas Sparks, który wsławił się takimi powieściami jak m.in. „Pamiętnik” czy „List w butelce”.

Amerykański spec od romantyczno-obyczajowych historii nie odchodzi w „Wyborze” od swoich piśmienniczych zwyczajów. Stąd sercowe perypetie Gabby i Travisa stanowią kluczowy wątek omawianej książki, a przy okazji potwierdzają teorię, według której przeciwieństwa mogą się uzupełniać. Początki owej znajomości nie należą do najłatwiejszych, choć z punktu widzenia czytelnika wypadają ciekawie, skutkując całą serią zabawnych nieporozumień. Kobiecie nie odpowiada ponadto sposób bycia mężczyzny, a konkretnie lekki stosunek do życia. Bliskie sąsiedztwo sprzyja jednak częstym kontaktom, które z czasem nabierają coraz bardziej obiecujących kształtów, mimo wstępnych postanowień Gabby o unikaniu przystojnego faceta z domu obok.

Główni bohaterowie podążali dotąd różnymi ścieżkami i reprezentują odmienne typy osobowości. Właśnie te rozbieżności w istotnym stopniu sprawiają, iż pasują do siebie. Co więcej, autor zadbał o zapewnienie chemii między obiema postaciami. We wzajemnym przekomarzaniu się potrafią odnaleźć wspólny język, a także powody do radosnego śmiechu. I tak oto dochodzimy do tytułowego „Wyboru”. Owszem, protagoniści, jak każdy człowiek, muszą regularnie podejmować wszelkiego rodzaju decyzje. Niemniej relacje na linii Gabby-Travis nieuchronnie zbliżają kobietę do obrania jednej miłosnej drogi, bo medyczka ma już chłopaka – Kevina. To zresztą dla niego zdecydowała się na przeprowadzkę, która zaowocowała spotkaniem sąsiada. No i co z tym fantem teraz zrobić?

Myślicie, że to jedyny faktycznie trudny wybór na kartach owej powieści? A gdzie tam. Co prawda Travis dokonuje pod wpływem towarzystwa Gabby rewizji dotychczasowych poglądów o nieobowiązujących flirtach, lecz najcięższa życiowa decyzja czeka go około jedenastu lat później, kiedy to rozgrywa się druga część książki. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, więc napiszę po prostu, że weterynarz wyląduje wtedy w sytuacji, jakiej dosłownie nikt mu nie pozazdrości. Nie będzie żadnej przesady w nazwaniu tego dylematu jeszcze trudniejszym niż wcześniejsze wątpliwości Gabby, aczkolwiek w obu przypadkach mamy do czynienia z posunięciami, których konsekwencje odczuje niejedna osoba.

W tym miejscu nasuwa się konieczność przedstawienia konstrukcji utworu, która jak najbardziej zasługuje na uwagę. Mianowicie pisarz otwiera powieść krótkim prologiem, osadzonym w roku 2007. Travis, którego postać zostaje w owym fragmencie wprowadzona, nie tryska wówczas dobrym nastrojem, co pozwoliło autorowi przemycić delikatną nutę goryczy. Jednakże szybko startuje znacznie bardziej rozbudowana część pierwsza, cofając odbiorców do roku 1996. Jak łatwo zgadnąć, w tymże okresie pan Parker poznaje pannę Holland. Co ważne, partia ta charakteryzuje się lżejszą atmosferą i wzbudza pewne skojarzenia z komediami romantycznymi. A gdy rozpoczyna się część druga, czytelnik powraca do XXI wieku, otrzymując równocześnie gruntową zmianę klimatyczną. Od tego momentu książka przybiera bowiem formę dramatu obyczajowego z elementami klasycznego wyciskacza łez.

Czy kontrast pomiędzy poszczególnymi partiami nie powoduje zbytniego rozdźwięku? Przyznam, że późniejsze porzucenie pogodniejszych lat dziewięćdziesiątych na rzecz smutniejszego tonu wzbudziło wpierw we mnie uczucie pewnego dysonansu. Na szczęście, było to wyłącznie chwilowe wrażenie, bo zaraz potem od nowa wsiąknęłam w lekturę – tym razem dając ponieść się fali silnych wzruszeń. Paradoksalnie dostrzegłam też w tym rozbieżnym zestawieniu swoistą spójność, a każda z części zdaje się dopełniać drugą – tak jak Gabby Travisa, i to dzięki pozornie dzielącym bohaterów różnicom. Bardzo się zatem cieszę, że „Wybór” wpadł wreszcie w moje ręce. Nicholas Sparks z wdziękiem opowiada tu piękną historię, która nie tylko umie wywołać ciepły uśmiech, lecz również przyczynić się do tego, że nasze oczy zaszklą się łzami.



-------------------------------------------------------------------
Tytuł polski: Wybór
Tytuł oryginalny: The Choice
Autor: Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.