
Jedna
z kluczowych protagonistek to oczywiście Demelza, żona Rossa Poldarka. Kobiety
nie ominą uczuciowe zawirowania, do czego przyczyni się młody porucznik Hugh
Armitage. Tworzący wiersze wrażliwiec adoruje Demelzę, która, choć kocha Rossa,
nie pozostaje niewzruszona wobec tych zalotów. Ciemne chmury zbierają się także
nad związkiem drugiego łabędzia – Elizabeth Warleggan. Można powiedzieć, że
karma wróciła do jej męża George’a. Mężczyźnie nie dają bowiem spokoju
wątpliwości, których na własne życzenie nabawił się w finale poprzedniej
odsłony serii. Stąd dochodzi do ochłodzenia relacji między nim a Elizabeth. Z
kolei Caroline Penveven jest teraz panią Enys, poślubiając doktora Dwighta.
Wspólna egzystencja uwypukla dzielące tę parę różnice, co nie znaczy, że
zakochani chcą się poddać. Za to kompletną porażką jest małżeństwo, do którego
zawarcia zmuszono Morwennę Chynoweth. Dziewczyna niewątpliwie cierpi, dzieląc
wbrew swej woli łoże z wrednym i egoistycznym erotomanem – wielebnym Ossie’m
Whitworthem.
Co
się tyczy wyżej wymienionych wątków, w szczególności wciągnął mnie dramat
młodej pani Whitworth. Polubiłam Morwennę już przy okazji pierwszego spotkania
z bohaterką – wtedy jeszcze panną – w piątym tomie pt. „Czarny księżyc”. Tym
bardziej więc współczułam biedaczce, która to stanowi przykład ofiary
aranżowanych związków małżeńskich. Nie ona jedna zresztą, bo skutki
nieszczęsnych zaślubin boleśnie dotykają też prawdziwą miłość pastorowej –
Drake’a Carne, sympatycznego brata Demelzy. A skoro o połowicy Rossa mowa, ta trochę
rozczarowuje w „Czterech łabędziach” pewnymi niemądrymi reakcjami, mimo że nadal
zalicza się do jaśniejszych punktów solidnej wszak sagi. Tymczasem Elizabeth
tradycyjnie daleko do podbijania serc czytelników, lecz jej wątek został
ciekawie i konsekwentnie poprowadzony. Sprawy Caroline mogą zaś w owym gronie
wypadać najskromniej, ale nie zapominajmy, że dzieje Poldarków i spółki to
przecież opowieść o zwykłej prozie życia.
Brytyjski
pisarz ponownie zdołał pogodzić uniwersalny przekaz (stawianie czoła
przeciwnościom losu itp.) ze skrupulatnym podejściem do wziętej na warsztat
epoki – w tym wypadku końcówki XVIII wieku. Rzetelnie nakreślone realia
obejmują tu przykładowo wzmianki o niepokojach wśród uboższych klas społecznych
w Anglii, kryzysie gospodarczym na terenie kraju, sytuacji we Francji czy
działaniach zbrojnych Napoleona. Dodać zarazem trzeba, że szósta część ogranicza
czysto wojenne kwestie, jeśli porównamy ją pod tym względem z „piątką”. Więcej
miejsca przydzielono natomiast polityce, bezpośrednio angażując w ową sferę niektórych
protagonistów. A to poprzez poruszenie tematu wyborów do Izby Gmin. O ile
jednak świat polityki poniekąd zapuka do drzwi Rossa, tak George Warleggan,
człowiek z nader wysokimi aspiracjami, bardziej sam pcha się do tejże działki.
Co najważniejsze, autor zachował w owej dziedzinie złoty środek, sprawiając, że
nie przesłania ona typowo obyczajowych motywów.
Prywatne
rozterki, które opisano w wyważony, realistyczny sposób, unikając egzaltacji i
jednocześnie nie pozostawiając odbiorców obojętnymi. Plus szerszy kontekst pod
postacią wyraźnego tła historyczno-społecznego, co pozwala odbyć literacką
podróż po minionych czasach, a szczególnie po Kornwalii z tegoż okresu. Słowem
podsumowania, kolejne perypetie rodu Poldarków utrzymują satysfakcjonujący
poziom, jaki cechował wcześniejsze wcielenia cyklu autorstwa Winstona Grahama.
-------------------------------------------------------------------
Tytuł
polski: Cztery łabędzie
Tytuł
oryginalny: The Four Swans
Cykl:
Dziedzictwo rodu Poldarków, część 6
Autor:
Winston Graham
Wydawnictwo:
Czarna Owca
Liczba
stron: 604
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
System komentarzy, tak jak cały blog, funkcjonuje na platformie Blogger, gdzie stosowane są zasady polityki prywatności Google.